Książka pełna mieszanych uczuć

Nikt nie wie, jak było naprawdę

Powrót stron. Tom 1. Bruno z TaniaKsiazka pierwsza część nowego cyklu “Powrót” od Karoliny Wójcik. Będziemy w nim śledzić losy chłopca, który niespodziewanie po dekadzie powraca do rodzinnego domu. Wraz z nim odżywają tajemnice i sekrety sąsiadów, całej rodziny i przede wszystkim samego bohatera, który będzie chciał raz na zawsze rozprawić się z tym, co spotkało go w przeszłości.

Bruno jest najmłodszym dzieckiem. Wychowany w bogatym domu, który sprawia pozory idealnego. Zawsze uśmiechnięta matka, rozradowany i osiągający sukcesy starszy brat oraz dość surowy, aczkolwiek szanowany w środowisku zawodowym ojciec. To, czego nikt nie zauważa, lub zauważyć nie chce, to problem przemocy domowej – zarówno fizycznej jak i psychicznej – który dzieje się latami. Sąsiedzi udają, że ich to nie dotyczy, tłumacząc sobie, że rodzina i tak ma o wiele więcej niż oni. Pewnego dnia Bruno zniknie. W poszukiwania zaangażowani są wszyscy, łącznie z lokalną policją. Śledztwo nie daje żadnych rezultatów, po kilku miesiącach sprawa zostaje zamknięta. Dokładnie dziesięć lat później, dorosły już Bruno, staje w progu swojego domu.

Mnóstwo podejrzeń, dużo oskarżeń

Ernest, starszy brat Bruna, jest teraz wojskowym. Nie przyjmuje do wiadomości, że brat powrócił. Zaczyna szukać dowodów na to, że to tylko jakiś przebieraniec, który bardzo dobrze przyswoił sobie historię ich rodziny. Wtóruje mu w tym posterunkowy Henio, zawodowo zajmujący się tą sprawą dziesięć lat temu, prywatnie alkoholik i dwulicowy lizus. Od momentu, w którym Bruno wraca na jaw wychodzą inne rysy na idealnych portretach rodzin z sąsiedztwa. Odwagę, by przyznać się do piekła w domu, znajduje Lena, która od lat obserwuje zachowania swojego ojca, który agresywnie wyżywa się na niej i jej mamie. Bardzo szybko będzie trzeba przyznać się do wielu zaniedbań z przeszłości i przeprosić za krzywdy, które były wyrządzane latami.

Książka autorki zupełnie odbiega od dotychczas serwowanych tematów. Bardzo silnie zakorzenia się w polskim prawie, pokazując, że oprawcy w Polsce są tak naprawdę bezkarni. Punktuje znieczulicę społeczną i pokazuje, z czym muszą borykać się w dorosłym życiu ofiary przemocy. To taka publikacja, którą i chce się i nie chce się czytać – ze względu na silne, brutalne czasami opisy. Ale jakże prawdziwe. “Bruno” otwiera drzwi do kontynuacji historii, prawdopodobnie konstruowanej jako trylogia. Z zapartym tchem pochłania się lekturę, odkłada w momentach, gdy czujemy dyskomfort i jeszcze silniej wzmaga się pragnienie dowiedzenia się, jak skończą się losy Bruna i Leny.

Muzyka zdjęcie utworzone przez wirestock - pl.freepik.com